Wróżki – czy warto im ufać?

Któregoś dnia szłam sobie na zakupy, bo brakowało mi ciepłego swetra, a dni były coraz chłodniejsze. Nigdzie się nie spieszyłam, bo miałam akurat dzień wolny. Chyba zauważyła to jedna pani, która postanowiła wykorzystać mój brak pośpiechu. Podeszła do mnie i trochę się wystraszyłam.

Przyszłość z dłoni odczyta tylko dobra wróżka

wróżkaNie wiedziałam, czy chce pieniędzy, czy papierosa, czy co. Jednak okazało się, że to taka dobra wróżka i wróży ludziom na ulicach. Podobno wiele osób ją kojarzy i jest o niej kilka artykułów w gazetach. Przynajmniej tak mi powiedziała, gdy zapytałam kim w ogóle jest. Powiedziała, że Warszawa jest jej miejscem pracy od wielu lat, i że chętnie mi powróży. Przyjrzałam się jej. Wyglądała trochę strasznie. Nie jak te kolorowe wróżki w telewizji, które możemy spotkać na popularnych kanałach. Ta wróżka miała długą ciemną spódnicę, którą zdobiły jakieś frędzle, i bardziej przypominało to jakąś dziką modę cygańską, niż elegancki ubiór. Na palcach miała wielkie pierścionki w kolorze brudnego srebra, i paznokcie w jakimś ciemnym kolorze. Buty- jakieś znoszone pantofle, i do tego jakieś ozdoby na głowie, a cała była okryta taką otomaną w kolorze brązu. Wrażenie robiła na pewno i przyciągała wzrok. Ta niby dobra wróżka przepowiadająca przyszłość w Warszawie mogłaby wystraszyć niejednego wieczorem, w jakiejś ciasnej uliczce. No ale dobra, umówiłam się z nią na wróżenie i poszłyśmy sobie usiąść na ławeczkę. Powiedziała mi kilka faktów o moim życiu, kilka się zgadzało, kilka tak nie do końca, no ale dobra, niech już jej będzie.

Posłuchałam też trochę o mojej przyszłości, i gdyby wszystko faktycznie się sprawdziło, to byłabym bardzo szczęśliwa. No ale czas pokaże, bo raczej jestem sceptycznie nastawiona i nie patrzę na życie zbyt pozytywnie. Zobaczymy, co z tego wyniknie, bo jestem ciekawa, na ile to wszystko się uda mi osiągnąć, co powiedziała.